O edukacji subiektywnie

Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. Autor: Albert Camus

Drohiczyn – rzut okiem na Podlasie

Nie ma to jak krótka chwila daleko od domu. Szybki weekendowy wypad poza swój obszar codziennej egzystencji prędko ładuje akumulator naszego wewnętrznego życia, dodaje chęci do działania po powrocie, a przede wszystkim jest okazją do poznania czegoś nowego – nowych ludzi, miejsc, zobaczenia innego świata niż ten, do którego przywykliśmy.

 

Taka okazja nadarzyła nam się przy okazji konieczności przystąpienia do testu szóstoklasisty, który syn zdawał w Drohiczynie – dawnej stolicy Podlasia, gdzie znajduje się wspierająca nas w edukacji szkoła.

Dwa niecałe dni okazały się bardzo bogate w pozytywne wrażenia.

 

W drodze na Podlasie

Im dalej na wschód tym mniej zaludniona okolica, za to pełna bocianów, pól po horyzont przetkanych połyskującymi sadzawkami, jeziorami oraz meandrami rzek. Wyobrażam już sobie te pofalowane  letnie wzgórza mieniące się żytem i pszenicą,  z wyspami zielonych gajów brzozowych, lasów pełnych zwierząt, które gdzieniegdzie udało nam się spostrzec.

Mijaliśmy stare, piękne drewniane chaty, przedwojenne zapewne, pamiętające swoje lata świetności. Jakże smutno patrzeć mi było na te opuszczone w wielu miejscach siedziby. Z ilości chat i wielkości świątyń można domyślać się, że kiedyś były to dość bogate miejscowości, pełne życia i ludzi.

  Przejeżdżaliśmy przez długi Łochów, Węgrów, Sokołów, a w drodze powrotnej odwiedziliśmy Korczew i Liw ze względu na zabytki – dworek i zamek zbrojownię.

W Węgrowie podczas jazdy dostrzegliśmy ogromną świątynię.

Bazylika Mniejsza pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny – to najstarszy budynek w mieście. Z 1414 r. pochodzi pierwsza wzmianka o drewnianym kościele. Obecnie jest to kościół barokowy, pierwotnie gotycki z początku XVI wieku. W latach 1558-1630 kościół protestancki. Gotycki kościół murowany z początków XVI wieku w 1703 r. podczas trwania wojny północnej został spalony przez Szwedów. Odbudowany został przez wojewodę płockiego, Jana Dobrogosta Krasińskiego w latach 1703-1711. Prace budowlane prowadził Carlo Ceroni, przypuszczalnie według planów Tylmana van Gameren. Wewnątrz unikalny zespół fresków pędzla Michała Anioła Palloniego, niesamowity obraz „Taniec Śmierci” z XVII w. W zakrystii znajduje się lustro słynnego maga Twardowskiego.
Zwiedzanie – Jan Mielniczek, tel. 25 792 50 59, 510 703 945

(patrz Wikipedia)

Oczywiście fotografia z samochodu.

Pałac w Korczewie

W Korczewie zwiedziliśmy trochę pałac XVIII wieczny. Niewiele jeszcze można zobaczyć, jednak kompleks robi wrażenie i zapowiada się pięknie. Mam nadzieję, że obecni właściciele spowodują, że znów stanie się perełką Podlasia.

 

 

W środku głównego budynku już można zobaczyć przedsmak tego co nas czeka, kiedy mam nadzieję, odrestaurują budynki pałacu. 

 

Drohiczyn

jest niewielkim dziś miastem, w którym mieszka ok.2 tys. mieszkańców. Wiele domów porzuconych, jednak coś się odbudowuje, coś ludzie próbują działać. Z rozmów z tubylcami dowiedziałam się, że organizowane są w sezonie wycieczki piesze, spływy kajakowe, imprezy rowerowe i biegowe. Coś się dzieje i warto to zobaczyć i w tym uczestniczyć. Turystyka tam dopiero chyba w powijakach a sezon na dobre rozpoczyna się w maju. Jednak jeśli mamy ochotę na piesze wędrówki i zwiedzanie, polecam tę krainę gorąco. Mieliśmy niewiele czasu wprawdzie, ale coś i tu obejrzeliśmy.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę to cerkiew, do której niestety nie weszliśmy, bo zwykle zamknięta. Na pewno, jeśli nam się nadarzy drugi skok do Drohiczyna muszę zobaczyć środek.

Zwiedziliśmy Nadbużański Park Historyczno-Kulturowy w Drohiczynie, gdzie obejrzeliśmy wystawę motocykli zebranych przez tutejszego pasjonatę. Motocykle są z różnych stron świata – znajdziemy tu bardzo starego Harleya oraz różne wiekowo motory niemieckie, rosyjskie, polskie (Junak, Sokół) i inne. Polecam!

 

Harley-Davidson :*

W drugim budynku obejrzeliśmy wystawę kajaków składanych i z żaglami – wcześniej nie widziałam takich, to było zaskoczenie🙂

kajaki z żaglem

nowoczesne kajaki

Kajaki są z różnych okresów. Można obejrzeć szkielet z drewna starych kajaków. Niestety zdjęcia robione w biegu nie wyszły mi najlepiej. Wybrałam tu te najlepsze.

Mój telefon nie zdaje egzaminu w pomieszczeniach, niestety nie mam z nim wprawy.

Jako region spływów kajakowych uważam, że jest to świetna inicjatywa. Pokazać historię kajakarstwa choćby w pigułce, to jest coś.

 

kajaki z pokrywą z tworzywa i z materiału – kolejne zaskoczenie

Na koniec weszliśmy do budynku z zabytkami dziedzictwa kulturowego nad Bugiem.

 

urządzenie do produkcji masła

urządzenie tkackie

 

 

dawny moździeż

 

 

 

 

 

Liw

W drodze powrotnej obejrzeliśmy sobie, niestety tylko z zewnątrz, zamek-zbrojownię w Liwie. Piękny. Szkoda, że się spóźniliśmy i nie mogliśmy wejść do środka, ale było to odkrycie po drodze.

A dookoła nas takie widoki

 

Chciałabym tam wrócić i zobaczyć więcej. Czuję niedosyt po zobaczeniu zaledwie rąbka jakby przez lekko otwarte  drzwi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 8 Kwiecień 2016 by in aktualności, edukacja domowa and tagged , , , .

Nawigacja

Follow O edukacji subiektywnie on WordPress.com
Pisanie artykułów i teksty SEO na zamówienie
FreeWebstore

POLECAM KSIĄŻKI

Z CIENIA. POWIEŚĆ O ŻOŁNIERZACH WYKLĘTYCH

BEZ RĄK, BEZ NÓG, BEZ OGRANICZEŃ!

%d bloggers like this: