O edukacji subiektywnie

Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. Autor: Albert Camus

socjalizacja w edukacji domowej

pobrane (1)Od pewnego czasu myślę o napisaniu czegoś na ten temat. Wszędzie pojawia się wątek socjalizacji dzieci w szkole, której rzekomo nie ma w edukacji pozaszkolnej. W mojej rodzinie też się przewinął podczas dyskusji na początku naszej drogi. Przyznam, że sama zastanawiałam się jak zorganizować czas by nie separować Młodego od rówieśników, zwłaszcza że  akurat jest jeden w domu.

Czym  jest socjalizacja?

Socjalizacja (łac. socialis = społeczny) jest procesem nabywania przez jednostkę systemu wartości, norm, wzorów zachowań obowiązujących w danej zbiorowości. Socjalizacja trwa przez całe życie człowieka, lecz w największym nasileniu występuje, gdy dziecko rozpoczyna życie w społeczeństwie. Największą rolę na tym etapie odgrywają jego rodzice, później także wychowawcy i rówieśnicy oraz instytucje (takie jak szkoła czy Kościół)

W efekcie socjalizacji jednostka zachowuje się w sposób akceptowany przez ogół  i wyznaje wartości zgodne z tymi uznawanymi przez społeczeństwo.

socjalizacja w szkole

Pytanie czy szkoła dzisiaj socjalizuje nasze dzieci tak jakbyśmy tego chcieli? Czy nie zachodzi dysonas między tym co przekazujemy im my, rodzice, a tym co dzieciaki uczą się w szkole? Szczerze, od początku edukacji szkolnej syna miałam wrażenie, że szkoła odwraca wszystko do góry nogami. Nauczyciele niemalże od początku nie radzili sobie z grupą, która wypracowała przez te 3 pierwsze lata, wartości całkowicie sprzeczne z uznawanymi przez nas.

Jaki wpływ na dziecko ma grupa rówieśników, w której normą jest przemoc wszelkiego rodzaju, snobizm, brak empatii dla słabszych, i inne zachowania, których nie akceptujemy jako rodzina? Czy jako rodzice mamy wpływ na efekt takiego oddziaływania grupy, jeśli dziecko jest w szkole większość czasu, a do nas dochodzi echo jakichś wydarzeń,  w opóźnionym czasie, bo zwłaszcza w starszych klasach kontakt z nauczycielami jest ograniczony?

Rodzice dzieci uczących się w szkole mają znikomy wpływ na to jak dziecko się tam socjalizuje. Nie mamy wpływu na to z kim  się bawi  i w jaki sposób.

Naprawdę,  rozmowy nie pomagają,  bo dla chłopaka w wieku nastu lat liczy się co powiedzą koledzy i czy go nie wyśmieją. Liczy się, że nie zostanie przez grupę rówieśników odrzucony. Wartości pielęgnowane w domu, taki młodzieniec zostawia na wycieraczce domowej, a w grupie kolegów zachowa się tak, jak ona tego oczekuje.

Spędzając z kolegami  większość czasu prędzej czy później to ich  wartości staną się nadrzędne, jako te, z którymi częściej się młodzieniec styka i stanowią o jego przetrwaniu w tejże grupie.

socjalizacja w edukacji domowej

A jak wygląda to w edukacji domowej? Czy zamykamy się na rówieśników, jak większość nam edukatorom zarzuca?

Opowiem Wam jak my sobie radzimy, bo nie jest to może proste. Dla chcącego jednak, to nic trudnego. Przyznam, że po wydarzeniach z rówieśnikami w szkole Młody nie miał ochoty na intensywne kontakty z młodzieżą. Tu był mur do zdobycia.

Ten rok, jest dla nas przełomowy. Pierwszy rok w edukacji pozaszkolnej to organizacja naszej przestrzeni życiowej od nowa, uczenie się samodzielności i odpowiedzialności za samokształcenie. Oddzielenie od realiów szkolnych i jednak utrudniony kontakt z rówieśnikami, którzy w większości są w szkole, gdy my możemy pozwolić sobie na czas wolny.

Pierwsze nasze kontakty z rówieśnikami spoza szkoły to lekcje muzealne. To jest możliwość by Młody zobaczył, że uczenie się to frajda, że nie wszyscy rówieśnicy mają uczenie się w głębokim poważaniu, że są koledzy, którzy pytają, chcą wiedzieć więcej, a głupie pytania nie istnieją. I nikt się z nikogo nie wyśmiewa, jak było to w szkole.

W naszym stałym rozkładzie jazdy są 3 godzinne zajęcia z nowych form sztuki połączone z informatyką tudzież grafiką komputerową, o których już pisałam wcześniej.

W weekendy mamy zajęcia żeglarskie, w czasie których syn zdobywa wiedzę potrzebną do samodzielnej żeglugi oraz doskonali pływanie. W sezonie nawigacyjnym są zajęcia nad wodą. Razem 3 lub 9 godzin.

W  czasie powyższych zajęć dzieci nie patrzą sobie w plecy jak w szkole na lekcjach i nie są wiecznie uciszane. Mają możliwość wspólnego spędzenia czasu w sposób zorganizowany przez prowadzących, a jednak w pewnej kooperatywie. Zwłaszcza zajęcia weekendowe stawiają na pracę w grupie. Są w tym czasie organizowane gry integrujące grupę, stawiające na współpracę, itp.

Zarówno zajęcia z nowych form sztuki jak i z żeglarstwa są prowadzone w  mieszanych grupach. Młodemu taka sytuacja bardzo się spodobała. Jak sam stwierdził, woli mieszaną grupę, bo nikt się z nikogo nie wyśmiewa, nie ma współzawodnictwa, a za to większa chęć niesienia pomocy. Spodobało mu się, że może czegoś nauczyć młodszych od niego, a jednocześnie sam się doskonalić, bo ma mentora w prowadzącej Pani Instrukor, która jest osobą ciepłą a jednocześnie wymagającą dyscypliny i przez  to świetnie ogarniającą grupę dzieciaków.

Pewnego dnia z chłopakami usiedliśmy i się zastanawialiśmy jak to z tą socjalizacją jest porównując już znane nam realia. Było to jakoś niedawno.

Stwierdziliśmy, że naszym zdaniem prawdziwsza, bardziej zgodna z rozwojem naszej latorośli i celami naszego wychowania następuje teraz, nie w szkole.

W szkole dzieci siedzą przeważnie tyłem do siebie, ciągle uciszane przez nauczyciela. Mają utrudnione interakcje w grupie rówieśników. Przeważnie są zmuszane do słuchania monologu nauczyciela. Wciąż zbyt mało jest możliwości pracy w grupie, a syna klasa ewidentnie taką pracę utrudniała. Powiecie przerwy są przecież. Ale co można wspólnie zrobić w ciągu pięciu minut? Owszem – pobić grupowo kolegę, bo ma kiepski tornister. Naprawdę zdarzyło się nie raz i nie dwa. Albo zamknąć go na całą przerwę w toalecie. To już stary numer, ale wciąż aktualny i to w coraz młodszych klasach.  Naprawdę.

A u nas? Obecnie Młody realnie spędza czas z rówieśnikami i ma na to więcej czasu tygodniowo niż miał w szkole w czasie przerw. I nie jest to czas spędzony na zasadzie, jestem z kolegami, ale każdy bawi się swoim telefonem albo wypisywanie wyzwisk na tablicy na koleżankę, z której potem wszyscy się śmieją.

Są natomiast dyskusje, rozmowy, wspólne projekty, zabawy, pomoc innym i doskonalenie siebie bez porównywania z rówieśnikami lecz z tym Ja, który był przedtem.

Przyjaźnie z kolegami

Uważam, że przyjaźnie zawarte w szkole warto pielęgnować.  Po odejściu ze szkoły Młody jednak nie bardzo chciał ze swoimi kumplami utrzymywać kontakt. Nie nalegałam, czekałam na jego ruch. Może nie wiedział jak się zachować, gdy zaczną pytać, co, jak i dlaczego? Może zraził się w ogóle do klasy jako  całości? Nie wiem. W każdym razie dałam mu wolny wybór ze świadomością, że może w każdej chwili zadzwonić i się z nimi umówić po ich lekcjach lub możemy wspólnie spędzić jakiś weekendowy dzień na jakimś wypadzie naszymi rodzinami.

Długo jednak zeszło zanim się zdecydował na spotkanie.

Wreszcie Młody zdecydował się spotkać ze starymi kumplami. Udało się im zaaranżować spotkanie na Śmigus Dyngus, w czasie którego mógł z nimi spędzić radośnie czas.  Mam nadzieję, że wreszcie lody przełamane.

Naszym zdaniem takie kontakty z młodzieżą są bardziej naturalne. Przynoszą więcej pożytku, są mniej wymuszone, wnoszą więcej urozmaicenia w życiu młodego człowieka. Spotkanie dzieci w różnym wieku o różnych możliwościach i potrzebach uczy patrzenia nie tylko na siebie lecz uwzględniania innych w swoich działaniach. Są poza tym bliższe obrazowi rodziny i społeczeństwa różnorodnego pod względem wieku.

Pewnych postaw nie wykształci kołchozowa szkoła,  w której cała grupa jest w tym samym wieku. Sprzyja to takiemu samemu traktowaniu wszystkich, bo skoro wszyscy są na tym samym etapie rozwojowym to nie ma dla nikogo taryfy ulgowej i nikt nikomu nie musi pomagać. Kto zostaje w tyle ten po prostu staje się tym gorszym. A rówieśnicy potrafią być bezwzględni.

Follow my blog with Bloglovin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 9 Kwiecień 2015 by in aktualności, psychologia and tagged , , , , .
Follow O edukacji subiektywnie on WordPress.com
Pisanie artykułów i teksty SEO na zamówienie
FreeWebstore

POLECAM KSIĄŻKI

Z CIENIA. POWIEŚĆ O ŻOŁNIERZACH WYKLĘTYCH

BEZ RĄK, BEZ NÓG, BEZ OGRANICZEŃ!

%d bloggers like this: