O edukacji subiektywnie

Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. Autor: Albert Camus

dlaczego szkoły nie są przygotowane do przyjęcia młodszych dzieci?

Dlaczego popieram rodziców walczących o ich wolność wyboru, czy poślą dzieci do szkoły w wieku 6 lat czy zechcą je posłać później?

Dużo mówi się o kryterium pedagogicznym, w którym wiele pada negatywnych słów na temat nieprzygotowania nauczycieli do nauczania młodszych dzieci, które nie są rozwojowo przygotowane do przesiadywania długiego na lekcjach. Dzieci w tym okresie potrzebują nadal dużo ruchu i należałoby to wykorzystywać w procesie nauczania. Padają hasła szablonowości, uniformizacji, braku indywidualizacji i wiele innych.

Mniej natomiast słyszę, a może akurat nie trafiam, na problem techniczny szkół, które owszem wyposażają się w place zabaw,  pomoce dydaktyczne, kolorowe sale i wiele innych na pewno potrzebnych rzeczy. W pędzie owych przygotowań zapomina się wciąż o zbyt przeciążonych plecakach maluchów. Czyżby zapominano o tym, że dzieci wkraczające w wiek szkolny mają wciąż „giętkie kości”? Niedojrzały system kostny, w wielu miejscach w stanie chrząstkowym, jest podatny na wszelkie urazy spowodowane przeciążeniem. Układ ten rozwija się aż do wieku ok.17 lat, a więc przez cały okres szkolny.

Według Instytutu Matki i Dziecka „plecak nie powinien ważyć więcej niż 10 do 15 procent masy ciała ucznia”.

Powtórzę też za Newsweek:

„Jak ostrzegają ortopedzi, noszenie ciężkiego plecaka wymusza nieprawidłową postawę, na przykład pochylenie sylwetki do przodu, co z kolei może być przyczyną długotrwałych bóli okolic karku. Podobnie jak ramiona. – Ramiona nie są stworzone do wieszania na nich ciężarów – mówi w „The Huffington Post” dr Elise G. Hewitt z American Chiropractic Association’s Pediatrics Council. Kiedy na dziecięcych ramionach wisi zbyt ciężki plecak, wytwarzają się niekorzystne, bolesne napięcia w mięśniach i stawach. Tak samo cierpią biodra i kolana, próbujące utrzymać balans przy dodatkowym ciężarze.”

A ile waży plecak Twojego dziecka?

Dlaczego czyni się tak niewiele w celu odciążenia dzieci, noszących tornistry o ciężarze niemalże równym ich właścicielom?

Codziennie w drodze do szkoły sama uginałam się pod ciężarem książek, by chociaż trochę odciążyć swoje dziecko. Ale jest to przecież zaledwie mała cząstka tego co Młody dźwigał w ciągu dnia, bo przecież codziennie dane było mu wchodzić i schodzić z tym tobołem po schodach, co dodatkowo przecież obciąża.

Program „lżejszy plecak” w szkole okazał się mitem, przynajmniej w naszym przypadku.

W amerykańskiej szkole, w której pracowałam, wszystkie dzieci miały szafki. To było bardzo dobre rozwiązanie, bo dzieci chowały cały ekwipunek i wyciągały z niego w czasie przerw to co było potrzebne na daną lekcję. Dzięki temu nie taskały wszystkiego po schodach.

A  jak jest u nas?

Przykład?
Nasza gmina jest jedną z bogatszych na Mazowszu, nie zmienia to jednak faktu, że w naszej byłej szkole dzieci do kl. 5 noszą plecaki z książkami, ćwiczeniami, zeszytami do przedmiotów (im wyższa klasa, tym tego  oczywiście więcej), piórnik (albo nawet dwa, gdy jest plastyka), ubranie na wf, plus specjalne buty do sali gimnastycznej, oraz wyżywienie z wodą do picia. Wszystko to razem ledwo się mieściło do plecaka, czasem trzeba było nakombinować by go dopiąć.

W naszej byłej szkole szafki dostały dzieci z klas 6 SP oraz wszystkie klasy gimnazjum. Młodsze mogą sobie tylko pomarzyć i nadal dźwigają plecaki po całej szkole. Tak jest od kilku lat po remoncie i chyba już o tym wyposażeniu zapomniano.

Piszę tu o bogatym miasteczku, jak to wygląda w miastach i gminach o wiele biedniejszych niż nasza, wolę nawet nie myśleć.

Wystarczy, że czasem słyszę o szkołach, w których rodzice kupują papier toaletowy, mydła oraz realizują inne tym podobne wydatki, bo szkoły na to nie stać. I to nie są wymyślone przypadki, to się dzieje naprawdę!

Polska szkoła ma jeszcze wiele do zrobienia zanim zechce przyjmować sześciolatki. One mają jeszcze mniejsze możliwości nie tylko intelektualne, emocjonalne, ale i fizyczne niż ich starsi koledzy.

2 comments on “dlaczego szkoły nie są przygotowane do przyjęcia młodszych dzieci?

  1. MPFanaberie
    30 Styczeń 2015

    My mieszkamy w Poznaniu. W szkole do której chodzi mój syn ( drugi rok do zerówki bo absolutnie nie popieramy reformy) są szafki również dla maluchów. I co z tego? A no to, że nic bo szafki służą tylko do chowania kurtek ( w szkole nie ma szatni) a plecaki dzieciaki i tak dźwigają. Nic nie zmienił też nowy podręcznik bo do niego jest masa dodatków, które dzieci codziennie zabierają do domu bo mają zadania domowe. Dzieciaki aż uginają się pod ciężarem książek.

    • all4your.child
      30 Styczeń 2015

      Dziękuję za komentarz z informacją o nowych podręcznikach. Potwierdza to poniekad moje przekonanie o braku myślenia o najmłodszych. Niestety takich sytuacji Jan st bardzo dużo. Wygodny plecak owszem jest ważny. Jednak nic nie zastąpi własngo miejsca ,w którym można by przechowywać rzeczy potrzebne zawsze w szkole bez potrzeby noszenia ich w tę i z powrotem .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 29 Styczeń 2015 by in aktualności and tagged , , , .
Follow O edukacji subiektywnie on WordPress.com
Pisanie artykułów i teksty SEO na zamówienie
FreeWebstore

POLECAM KSIĄŻKI

Z CIENIA. POWIEŚĆ O ŻOŁNIERZACH WYKLĘTYCH

BEZ RĄK, BEZ NÓG, BEZ OGRANICZEŃ!

%d bloggers like this: