O edukacji subiektywnie

Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. Autor: Albert Camus

mam dość syfowego jedzenia, czyli moje poszukiwanie alternatywy

Niedawno znalazłam ciekawy blog na temat zdrowego odżywiania, zdrowia, rodziny oraz prezentujący offmainstreemowe myślenie dotyczące wielu zagadnień. Ostatnio coraz częściej myślę o zrezygnowaniu z kupowania śmieciowego jedzenia w marketach i wielu sklepach. Coraz bardziej dochodzi we mnie do głosu chęć szukania indywidualnych dostawców do mojej kuchni. Mój mąż dostaje fioła na zakupach ze mną, bo wydłużają się one o moje czytanie etykiet. Nie jestem ekspertem, lecz jak widzę na etykiecie do kiełbasy lub keczupu litanię specyfików, które zostały zużyte do produkcji, robi mi się niedobrze. Nie chcę tym karmić siebie i swojej rodziny! Od jakiegoś czasu udało nam się, dzięki mojej kochanej teściowej, dostarczać świeże pomidory i ziemniaki od pewnej miłej pani. Te warzywa są o niebo smaczniejsze od sklepowych. Pachną. Pomidory są soczyste i słodkie oraz mają smak pomidorów. Ziemniaki są też smaczne, nawet mój syn je zjada, choć do niedawna zostawały na talerzu. Wczoraj udało mi się nawiązać kontakt z panem, który może nam dostarczyć jajka prosto od kury, która sobie biega po zagrodzie. Rodzina nie nadąża zjadać jaj i ma do odsprzedania. Ten kontakt mnie bardzo ucieszył, gdyż od pewnego czasu już szukam takiego dostawcy. Do tej pory udało mi się przestawić męża na kupowanie jajek zielononóżki, która  nie daje się hodować w masówce. Nie chcę wspierać kurzych obozów koncentracyjnych, które nie powinny mieć w świecie humanitarnym miejsca. Taki sposób traktowania zwierząt jest przecież barbarzyństwem. Poza tym jedząc jajka zjadamy właściwie to czym kura się odżywia. Jeśli kury są karmione świństwami by szybciej rosły i składały więcej jaj, o wątpliwej wartości odżywczej, to co dostarczamy naszemu organizmowi? Jakie wartości odżywcze? Co warte jest takie jedzenie? Teraz myślę o zdrowym mleku. To coś w sklepach, nazywające się mlekiem, jest raczej sikaczem, pozbawionym wielu substancji odżywczych w procesie przetworzenia. Moja babcia kiedyś robiła z mleka maślankę i kefir. Na rynku od pewnego czasu są kefiry, owszem, ale wiele z tych produktów zawiera coś chemicznego. Już nie kupuję tych smakowych. Raczej staram się wybierać te, które zawierają tylko bakterie mlekowe, a jeśli chcę mieć owocowy to sobie robię koktail z owoców. Gdybym chciała sobie zrobić sama  kefir, to niestety, z tego sikacza się nie da. Pomijając aspekt wartości odżywczych żywności, która jest sztucznie dosmaczana i  sztucznie barwiona mówię NIE. Zwłaszcza, że młody ma uczulenie na barwniki, odkryte z resztą przez przypadek. W domu staramy się nie kupować barwionego świństwa, ale zdarzyło się wypić czerwoną oranżadę na półkoloniach, po której była piękna czerwona wysypka. Jeszcze myślę nad mięsem, które w masówce jest doprawiane wodą i wieloma cudeńkami, które wcale bynajmniej nie są dla nas obojętne. Jeśli z kilograma mięsa można otrzymać ponad dwa kilo szynki, to jest jakoś sprzeczne z zasadami fizyki. To tak jakbym z jednej krowy zrobiła cudem dwie i pół. Co oni tam wpychają tylko oni raczą wiedzieć, bo to przecież know-how firm mięsnych. Ale jakby tak ktoś chciał,  jest kilka filmów na yt odkrywających te tajemnice. Po obejrzeniu kilku z nich stwierdzam, że to mięsko jest ohydne.  Dokładając działania marketów by sprzedać wszystko, bez względu na świeżość, to jest to moim zdaniem nie tylko okradanie społeczeństwa ale też świadome działanie na niekorzyść jego zdrowia, które powinno być surowo karane. A więc przeglądam sieć w poszukiwaniu informacji, co i jak. Sami z młodym też działamy we własnej zagrodzie. Postanowiliśmy w przyszłym roku mieć własne warzywa. Zioła mam w doniczkach od pewnego już czasu. Mat lubi skubać szczypiorek,  prosto z doniczki. W ostatnich dniach w ramach przygotowania terenu pod uprawę przekopaliśmy ziemię. Mati skrzętnie pracował pomagając mi przez wyrównaniu grabiami przekopanych bruzd ziemi. Jeśli macie jakieś ciekawe i przydatne blogi na temat, wrzucajcie w komentarzach. Chętnie skorzystam.

O naszych odkryciach dotyczących dostępności produktów wspomniałam niedawno w punkcie o zdrowej żywności.

5 comments on “mam dość syfowego jedzenia, czyli moje poszukiwanie alternatywy

  1. emmatka
    25 Listopad 2014

    Mam pytanie o uprawę ziół w domu, w doniczkach. O ile latem „idą” ładnie, jesienią i zimą wykiełkują, a potem usychają. Mogę prosić o poradę? Również o wysiew szczypiorku-podobnie, wschodzi, podrasta do wysokości około 8-10 cm i usycha. Dziękuję i pozdrawiam!

  2. all4your.child
    25 Listopad 2014

    Mi szczypiorek i oregano rośnie w doniczce na werandzie. W sezonie jest sporo tego. Oregano nawet nie nadążam zużyć. Poszukam i jak coś znajdę wrzucę.🙂
    W domu mi też padają zioła.
    Zauważyłam, że rośliny w ogóle wolą na dworze sobie rosnąć. Dlatego swoje kwiaty domowe na wiosnę wystawiam na cały sezon. W tym czasie właściwie szaleją.
    Rośliny też zużywają tlen, wbrew obiegowym opiniom, że tylko wydzielają. Może właśnie dlatego wolą dwór, bo tam jest go więcej? Na dworze poza tym jest inne światło i chyba bardziej sprzyjające warunki do wegetacji.

    Moja babcia hodowała szczypiorek z cebuli. gdy taka jedna wypuszczać zaczyna pędy, wsadzała do wody w słoiku.

    Doczytałam, że w październiku/ listopadzie można wyjąć cebulki z ziemi, przesuszyć, a w styczniu / lutym je wyjąć i wsadzić do letniej wody na ok. 12h. Potem wsadzamy do ziemi i stawiamy na parapecie.

    Pietruszka i bazylia są niestety jednoroczne.

    Roślinki cebulowe potrzebują odpoczynku.

    Zioła można przesuszyć lub zamrozić z oliwą w pojemnikach do mrożenia wody.

  3. Joanna
    30 Listopad 2014

    Jeśli chodzi o mięso. Na ogół zaopatruję się u miejscowych rzeźników. Wprawdzie nie są hodowcami ale kupują mięso od hodowców. A ściślej mówiąc kupują żywiec, mają umowy z ubojniami gdzie zwierzęta przechodzą kontrolę i są ubijane a następnie taki rzeźnik bierze, rozbiera i sprzedaje. Mięso, które w życiu nie widziało zamrażarki i nie było nastrzyknięte żadnymi płynami. Wiem, bo jako wnuczka masarza znam się troszkę na tym. Zanim urodziłam dzieci kupowaliśmy mięso w ilościach prawie hurtowych i sami wędziliśmy (dla mniej niż 10 kg nie opłaca się uruchamiać wędzarni i przeprowadzać całego procesu, bo czy 5 czy 15kg mięsa roboty jest tyle samo a w pierwszym przypadku pożytku mniej.
    W ciąży i z małymi dziećmi jż mi nie bardzo szło a nasza prowizoryczna wędzarnia nieco się rozpadła. Czekam więc na wiosnę, żeby zbudować porządną i znów nie kupować wędlin w sklepie. Dla mniej zaawansowanych polecam robienie mięs do chleba w szynkowarze.

    Pana od jajek zazdroszczę u nas z tym krucho. Mam znajomego od którego mogłabym brać mleko (i dawniej kupowałam sery robiliśmy, jogurty), ale dzieci mam uczulone więc zaprzestaliśmy.

    Rozważałam przystąpienie do warszawskiej kooperatywy spożywczej, ale jakoś nie mogę się zmobilizować. Za to na pewno kupię na wiosnę zamrażarkę, żeby kupować warzywa i owoce w sezonie od producentów na targu i mrozić na zimę. Na razie co mogę robię w słoikach. NA własny nawet skrawek ogródka nie mam co liczyć. Ziemia klasy V nie zachęca do takich działań. Edukacyjnie z córkami rzodkiewkę, koper i sałatę wysiewamy.

  4. all4your.child
    3 Grudzień 2014

    A możesz coś więcej napisać o tej kooperatywie Joasiu? Lub podrzucić dobre źródło wiedzy.
    Jeśli chodzi o mięso to nie wiem gdzie u mnie są takie masarnie lub hodowcy zdrowych krówek. Szczerze, to przeraża mnie wizja krów jedzących trawę przy szosie. Ciekawe co w tym mleku jest? W końcu w takiej trawie pełno wszystkiego a najmniej na pewno zdrowia.

  5. all4your.child
    2 Luty 2015

    ostatnio podłączyliśmy się pod kooperatywę lokalnyrolnik.pl . Zobaczymy jak to działa i czy warto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 25 Listopad 2014 by in aktualności and tagged .
Follow O edukacji subiektywnie on WordPress.com
Pisanie artykułów i teksty SEO na zamówienie
FreeWebstore

POLECAM KSIĄŻKI

Z CIENIA. POWIEŚĆ O ŻOŁNIERZACH WYKLĘTYCH

BEZ RĄK, BEZ NÓG, BEZ OGRANICZEŃ!

%d bloggers like this: