O edukacji subiektywnie

Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. Autor: Albert Camus

Życie bez dzwonków i spotkanie ze szkołą

      Rozpoczął się drugi tydzień naszej domowej edukacji. Staramy się realizować plan na tydzień. Mat najchętniej przerabia przyrodę. Z resztą tak, jak się spodziewałam, bo zawsze miał do tego zamiłowanie. Widzę,  że szczególnie cieszy go możliwość praktycznej obserwacji, doświadczania, zbierania eksponatów itp. W trakcie praktycznych czynności staram się wdrażać słownictwo, które powinien przyswoić.   

      Drugim przedmiotem, który robimy w tym miesiącu jest matematyka. Szczególnie jej nie kocha, ale staram się by robił stopniowo zadania. Wybiera z książki co ciekawsze. Jeśli potrzeba omówienia siadamy razem. 

      Staram się by wiele zadań robił sam, ewentualnie z moją lekką asystą, kiedy to coś nowego, trudnego lub w przypadku eksperymentów, lepiej by dorosły przy tym był.

  Pracowity poniedziałek

      Wczoraj Mat okazał się bardzo pracowity. Zrobiliśmy kawałek matematyki rano, kilka zadań z liczbami naturalnymi, wybraliśmy te bardziej życiowe oraz za decyzją syna poszliśmy na wstęp do geometrii. Chciał rysować, proszę bardzo.

Następnie przerobiliśmy całą podręcznikową wiedzę o grzybach, zakrapianą ciekawostkami, zdjęciami i filmem od leśników.

Po południu ja poszłam do pracy, a Mat z tatą zrobili kawałek średniowiecznej historii.

   Wtorek – dzień eksperymentów

      Dziś Przejrzeliśmy książkę z przyrody, zastanawiając się co chcemy robić z tego co proponują. Potem pojechaliśmy na rower, podziwialiśmy liście leżące grubo w parku i szeleszczące nam pod kołami. Zajechaliśmy na skatepark, gdzie młody trochę pofikał na rowerze i gdzie oboje poćwiczyliśmy na siłowni pod chmurką. Przyznam, że całkiem fajna sprawa.

      Zaproponowałam mu by kupić gruszkę i strzykawki w 2 rozmiarach w aptece, do eksperymentów z cieczami.

Po powrocie z „wf-u” i potrzebnych zakupach zaczęliśmy się bawić w odkrywców fizyki.

Zrobiliśmy wybrane przez nas eksperymenty z wodą, parą wodną i balonem, tuszem, monetą. Kiedy po 14.00 wychodziłam do pracy Mat jeszcze bawił się z łatwiejszymi eksperymentami.  Jeszcze w międzyczasie dyskutowaliśmy skąd to i jak to się dzieje.

Jutro planujemy dalszy ciąg badań. Może znajdę ciekawe filmy lub teksty na temat.

    Spotkanie ze szkołą

       Dziś podjechaliśmy do naszej dawnej szkoły, by wywiesić ogłoszenie, że szukamy dwoje dzieci chętnych na zajęcia z hiszpańskiego.  Chcemy z Matim otworzyć pięcioosobową grupę dla początkujących. Już mamy obgadane warunki ze szkołą językową blisko nas. Grupy dzieci w tym wieku nie ma, więc nie da się  dołączyć. Widzę chęć młodego, język się podoba, a to dobry czas by zacząć naukę drugiego.

W tej szkole zobaczyłam po wejściu do holu chłopca płaczącego, którego ktoś pocieszał, kilka kroków dalej płakała w kącie dziewczynka. Siedziała sama, smutna, cała we łzach. Aż szkoda mi się zrobiło dzieciny. Pomyślałam, w takim tłumie, a jak samotny może się w tej chwili czuć taki mały człowiek.

My żyjemy teraz bez dzwonków. Mateusz niechętnie pojechał do dawnej swojej szkoły. Na pytanie teściowej czy szkoda mu,  że nie chodzi do szkoły i nie spotyka się  tak często z kolegami odpowiedział „Nie, teraz jest fajnie”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 14 Październik 2014 by in aktualności and tagged , .
Follow O edukacji subiektywnie on WordPress.com
Pisanie artykułów i teksty SEO na zamówienie
FreeWebstore

POLECAM KSIĄŻKI

Z CIENIA. POWIEŚĆ O ŻOŁNIERZACH WYKLĘTYCH

BEZ RĄK, BEZ NÓG, BEZ OGRANICZEŃ!

%d bloggers like this: