O edukacji subiektywnie

Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje. Autor: Albert Camus

adopcja – niepowodzenia / powodzenia

Nieudane adopcje

Nie każda rodzina, która przyjmuje do swojego domu „gotowego” członka rodziny, czyli dziecko adoptowane, potrafi sprostać obowiązkom wynikającym z tego faktu.1Istnieją rodzice, którzy nie są w stanie zaakceptować dziecka wraz z całym bagażem jego przeszłości, z okolicznościami narodzin i tożsamością jego biologicznych rodziców.2Rodzice tacy cieszą się na ogół swoim dzieckiem, dopóki jest ono niemowlęciem albo uroczym parolatkiem. Gdy jednak dziecko dorasta i pojawiają się trudności wychowawcze, bo inaczej wprost być nie może, wówczas ujawnia się brak przygotowania rodziców do pełnienia ról matki i ojca. Przejawia się to zarówno w niechęci do pokonywania trudności wychowawczych, nieumiejętności ich zwalczania, jak również odczuciem rozczarowania dzieckiem.3Małżonkowie czują się pokrzywdzeni przez los. Nie chcą dłużej być rodzicami tego właśnie, tak bardzo w ich mniemaniu „nieudanego dziecka”.4Konsekwencją „nieudanego dziecka” jest nieudana adopcja i chęć rozwiązania przysposobienia.5

A oto kilka przykładów nieudanych adopcji:

„Proszę o odsynowienie – napisał w pozwie pan K. – Usynowiłem Andrzeja, bo uważałem, że będzie to chłopak, w którym będę miał kiedyś oparcie. Okazało się, że nie chodzi do szkoły, przychodzi do domu kiedy chce, ma problemy z policją. Nie mam siły do takiego przybranego syna.”6

Iwona nie jest słodką blondyneczką z niebieskimi oczami, jest dzieckiem z przeszłością. Jej naturalni rodzice to alkoholicy. Od trzeciego roku życia, wraz ze starszym rodzeństwem, przebywała w domu dziecka. Została zaadoptowana, gdy miała 7 lat. Teraz ma 13 i rodzice już jej nie chcą. – Kradła początkowo drobne sumy, potem coraz większe – piszą w pozwie. – Ustawicznie kłamała. Nie składaliśmy doniesień na policję, licząc na to, że się poprawi, że uda nam się na nią wpłynąć. Iwona robiła się coraz bardziej agresywna i złośliwa wobec nas. Musieliśmy chować przed nią cenniejsze przedmioty, bo wynosiła je z domu. Złośliwie niszczyła nasze rzeczy. Próby rozmów z dzieckiem nie przynosiły rezultatu. Obecnie rozkład więzi rodzinnej jest tak daleko posunięty, że naszym zdaniem nieodwracalny. Nie potrafimy już traktować Iwony jak własnego dziecka. Nie mogąc sobie poradzić z naszym nastawieniem psychicznym wobec niej i jej wrogością, złożyliśmy wniosek o umieszczenie jej w domu dziecka.7

Jest to subiektywny obraz życia rodzinnego przedstawiony przez rodziców Iwony. A oto jak życie rodzinne przedstawia Iwona – „winowajczyni” nieudanej adopcji: – Bardziej się przyzwyczaiłam do taty, trochę go kocham. Mamy nie kocham. Ona częściej mnie biła. Nie mam pretensji do mamy, że mnie karała, ale że robiła to tak mocno. Gdyby tylko na mnie krzyczała albo lekko mnie zbiła, to nie miałabym żalu, a tak, to jest mi przykro. Nie chcę wrócić do rodziców. Nie wiem czy chciałabym pójść do innej rodziny, bo boję się, że byłoby tak samo. Chciałabym wrócić do domu dziecka.

W opinii biegłego psychologa, adopcja była nietrafna, a także niewłaściwie był realizowany program adaptacji rodziców do dziecka i dziecka do rodziców.8

Jedna z dziewczynek, adoptowana w wieku czterech lat, zaczęła sprawiać typowe trudności wychowawcze, jakie przejawiają dzieci z domu dziecka, zbierała i chowała różne rzeczy. Było to nazywane przez matkę kradzieżą i surowo karane. Konflikty między matką a córką nasilały się, aż wreszcie matka po 11 latach adopcji złożyła wniosek o rozwiązanie przysposobienia. Początkowo dziewczynka trafiła do ośrodka wychowawczego, sprawa wlokła się w sądzie kilka lat. Gdy dziewczynka osiągnęła pełnoletność, była już tak znękana tą sytuacją, ciągłą walką o miłość rodziców, że sama wyraziła w sądzie zgodę na rozwiązanie adopcji. W uzasadnieniu tej sprawy można przeczytać absurdalne stwierdzenie, że dziewczyna ujawniała wrodzone skłonności do kradzieży.9

W Polsce wystąpienie z pozwem o rozwiązanie przysposobienia składane jest przede wszystkim przez przysposabiających, częściej wobec przysposobionych niepełnoletnich, po adopcji trwającej do 10 lat.10Najczęstszym powodem pragnienia rozwiązania adopcji przedstawianym w sądzie przez rodziców adopcyjnych, są nasilające się trudności wychowawcze, pojawiające się przeważnie w okresie dojrzewania.11 Do trudności tych należą następujące zachowania przysposobionych dzieci:
– ucieczki z domu (45,6%),
– okradania rodziców (40,3),
– wagarowanie i nieodpowiednie wyniki w nauce (35%),
– agresja werbalna wobec rodziców (wyzwiska, awantury) (33,3%),
– nadużywanie alkoholu (26,3%),
– nieodpowiednie towarzystwo (24,5%),
– nieudzielanie pomocy rodzicom w trudnej sytuacji (24,5%),
– agresja fizyczna wobec rodziców (22,8%),
– groźby wobec rodziców (22,8%).12

Wymienione przez rodziców zachowania przysposobionych dzieci można zaliczyć do zachowań określanych w literaturze pedagogicznej i psychologicznej jako zaburzenia zachowania, zaburzenia w rozwoju lub trudności wychowawcze. W etiologii tych zaburzeń wymienia się różne czynniki, ale niewątpliwie jako główny wskazuje się środowisko rodzinne. Wpływ rodziny na kształtowanie zaburzeń u dziecka może odbywać się poprzez dostarczenie wadliwych wzorców zachowań, niezaspokajanie potrzeb, zwłaszcza emocjonalnych dziecka, wadliwą strukturę rodziny lub zaburzenia i kryzys w funkcjonowaniu systemu rodzinnego.13

Można przypuszczać również, że przynajmniej niektóre z przysposobionych dzieci, mogły ujawniać zaburzenia w rozwoju emocjonalnym jeszcze przed przysposobieniem (wynik przebywania w placówce opiekuńczej – nabycie „choroby sierocej”). W skorygowaniu tych zaburzeń może dopomóc jedynie rodzina, ale tylko taka, w której rodzice są przygotowani do odpowiedniego postępowania z zaburzonym dzieckiem.14

W przypadku rodziców dążących do rozwiązania adopcji można sądzić, że nie byli oni odpowiednio przygotowani do adopcji dziecka z zaburzeniami emocjonalnymi. Prawdopodobnie wczesne zaburzenia dziecka, które rodzice adopcyjni interpretowali jako trudności wychowawcze były zwalczane tradycyjnymi metodami wychowawczymi, a nie postępowaniem terapeutycznym, co w efekcie dało jedynie utrwalenie i pogłębienie zaburzeń zachowania u dziecka.15

Badania przeprowadzone przez Różę Pawłowską potwierdzają tę opinię. Pisze ona: „Rodzice dążyli do nawiązania życzliwych więzi z dzieckiem, jednak na skutek niskiego poziomu wiedzy pedagogicznej, mającej również związek z niskim poziomem wykształcenia adoptujących, metody wychowawcze stosowane przez nich nie dały oczekiwanych rezultatów wychowawczych. Większość badanych nie miała żadnej merytorycznej wiedzy z zakresu wychowania. Sądzili, iż wystarczy intuicja i instynkt rodzicielski. Najliczniejszą grupę stanowili rodzice, którzy uznawali karę za najskuteczniejszy zabieg wychowawczy. Rzadko podejmowano z dzieckiem rozmowy na temat zachowania w rodzinie.”16

Brak odpowiedniego przygotowania rodziców do wychowania dzieci z domów dziecka spowodował pogłębienie złego zachowania adoptowanych dzieci. Określony sposób zachowania przysposobionych był rodzajem buntu wobec sytuacji rodzinnej. Oto niektóre wypowiedzi: „…od kiedy dowiedziałem się, że nie są moimi przybranymi rodzicami, postanowiłem robić im na złość, przestałem się uczyć, poznałem fajnych kolegów (…). Oni potrafili tylko krzyczeć, straszyć mnie poprawczakiem” (chłopiec, 19 lat); „…matka ciągle kłóciła się z ojcem (…) nie chciałam z nimi mieszkać, bo nie miałam chwili spokoju (…).Wymagali ode mnie wzorowej nauki, ale mnie to w cale nie interesowało” (dziewczyna, 21 lat).17

Z wypowiedzi adoptowanych wynikało, że ich bunt był reakcją na nieakceptowaną przez nich sytuację domową, na brak porozumienia między nimi a rodzicami.18 Tak dzieci charakteryzowały postępowanie rodziców adopcyjnych:
– brak akceptacji (29,8%),
– nadmierna surowość i oschłość (24,5%),
– brak serdeczności i zrozumienia (21%),
– zbyt wysokie wymagania co do nauki i ocen (21%),
– agresja werbalna, wyzwiska (15,8%),
– agresja fizyczna (14%).19

Przedstawione wypowiedzi dzieci wskazują, iż rodzice nie zaspokajali ważnych dla dziecka potrzeb: bezpieczeństwa, miłości, akceptacji, co prawdopodobnie przyczyniło się do powstania i pogłębiania się zaburzeń w zachowaniu tych że dzieci.20Jak wykazała Róża Pawłowska: „Wzrastanie dzieci w atmosferze ciągłego napięcia spowodowało lekceważący stosunek do rodziców, poszukiwanie atrakcyjniejszego towarzystwa poza domem, zaburzone zachowanie, słabe wyniki w nauce.”21Wśród badanych przez Pawłowską dzieci większość miała trudności w nauce; połowa z nich ukończyła tylko szkołę podstawową, co trzecie – szkołę zawodową, a co piąte-kursy dokształcające.22Spośród wszystkich adoptowanych tylko 5 osób nie popadło w konflikt z prawem, 4 osoby w trakcie trwania procesu o rozwiązanie adopcji przebywało w zakładach karnych za rozboje, kradzieże, chuligaństwo, 6 dziewcząt miało nieuregulowaną sytuację życiową – samotnie wychowywały dziecko, żyły w konkubinacie, nadużywały alkoholu.23

Podsumowując powyższe rozważania można stwierdzić, iż przyczyny wnioskowania o rozwiązanie przysposobienia mogą wynikać z wadliwego funkcjonowania rodziny. Zaburzenia zachowania ujawniane przez przysposobione dzieci można traktować jako reakcję na niezaspokojenie ich potrzeb uczuciowych przez rodziców. Reakcje rodzinne można określić jako raczej trudne lub konfliktowe, jednakże nie różniące się właściwie od występujących także w rodzinach naturalnych.24Rodzice adopcyjni w przypadku narastających trudności z dzieckiem, zamiast szukać sposobów wyjścia z trudnej sytuacji (korzystanie z pomocy psychologa),25dopatrują się uwarunkowań genetycznych w nieodpowiednim sposobie zachowania,26a rozwiązania problemu szukają w sądzie.27Można sądzić zatem, iż możliwość rozwiązania przysposobienia istnieje przede wszystkim dla rodziców nieudolnych wychowawczo i nieprzygotowanych do właściwego pełnienia ról rodzicielskich.28Koszty tej nieudolności wychowawczej ponoszą dzieci.29Dzieci, które nie tylko tracą rodziców, ale tak że dom (łóżko, ubrania, zabawki, środowisko), a więc swoje miejsce na ziemi. Te dzieci po raz kolejny zostają odrzucone i po raz kolejny przeżywają ogromny dramat. A to wszystko za sprawą rozwiązania adopcji.30

Uwzględniając negatywne konsekwencje rozwiązania rodziny adopcyjnej, konieczne staje się wszechstronne przygotowanie małżonków pragnących przysposobić dziecko do tej decyzji. Tylko dobre rozpoznanie warunków bytowych, motywacji przysposabiających, ich zdrowia fizycznego i psychicznego, zapoznanie ich ze stanem zdrowia dziecka oraz z ewentualnymi trudnościami, jakie mogą napotkać wychowując je, może przyczynić się do powodzenia adopcji.31

4.2. Powodzenie adopcji

Każdy kto adoptuje dziecko, pragnie aby adopcja się powiodła. Każdy ma nadzieje, że właśnie tak będzie i każdy skłonny jest do poniesienia licznych trudów, aby tylko jego rodzina mogła być przykładem udanej adopcji.32

Pierwszym i podstawowym czynnikiem decydującym o powodzeniu adopcji jest właściwa postawa rodzicielska rodziców adopcyjnych. Równie ważnym czynnikiem jest wiek dziecka (najkorzystniejszy od 3 do 9 miesiąca). Jeśli dochodzi do przysposobienia dziecka starszego, trzeba liczyć się z zaburzeniami osobowości, z których nie wszystkie są odwracalne.33

Mówiąc o właściwych postawach rodzicielskich należy brać pod uwagę świadome podjęcie decyzji bycia ojcem i matką osieroconego dziecka. Wbrew powszechnemu mniemaniu sama chęć przysposobienia nie daje gwarancji otoczenia dziecka miłością i stworzenia mu odpowiednich warunków. Przyszli rodzice powinni zdawać sobie sprawę, że adopcja to skomplikowane doświadczenie, czasem trudniejsze niż rodzicielstwo biologiczne. Powinni wiedzieć, że w trakcie wychowania dziecka mogą pojawić się trudności, z czego one wynikają i jak się z nimi uporać. Tylko kandydaci zdający sobie sprawę z konsekwencji faktu przysposobienia, mają szansę stworzenia dobrej i szczęśliwej rodziny adopcyjnej.34 A oto przykłady takiego świadomego rodzicielstwa:

„Jestem matką dwojga bardzo dobrych i bardzo udanych adoptowanych dzieci. Życzę wszystkim rodzicom biologicznym takiej radości z dzieci, jakich ja doświadczam (są już dorosłe), adopcja była dla nas błogosławieństwem, dała sens życiu-choć mieliśmy kłopoty.”35

„Dziewczynki zadomowiły się u mnie na dobre i może nawet dotarłyśmy się wzajemnie. Jest mi o całe niebo lepiej z nimi niż poprzednio samej. Trudności wychowawcze są duże, efekty jeszcze zbyt małe, ale ważne, że są. Ela jest dzieckiem kochanym, jest bardzo uczuciowa, dobra, troszczy się o mnie jak rodzona córka. Z Cesią mam więcej trudności wychowawczych, ale dam sobie radę. Ważne jest to, że naprawdę szczerze je kocham. Cieszę się nimi bardzo i jest mi z nimi dobrze.”

Większość rodziców adopcyjnych, podobnie jak większość rodziców naturalnych, znajduje główne źródło szczęścia w samym fakcie rodzicielstwa.37Pojawienie się tak bardzo upragnionego dziecka w domu przynosi im ogromną radość i spełnienie:38

„Po 9 latach małżeństwa zostaliśmy rodzicami 6 – tygodniowego Jacka. Jego śmiech i płacz, wspólne spacery, pierwsze zabawy, wniosły do naszego życia wiele radości i nadały mu nowy wymiar. Darzymy Jacka pełnią naszej miłości, która od bardzo dawna w nas dojrzewała. Miłości bezinteresownej, gotowej do wielu poświęceń a zarazem budującej i cementującej naszą rodzinę. Gdyby nam przyszło jednym słowem określić naszą sytuację z pewnością była by nią radość, którą wspólnie dzielimy z innymi. Jacek został przez bliskie osoby, zarówno w rodzinie jak i wśród przyjaciół przyjęty z miłością. Okazują mu wiele serca i dobroci, ciesząc się razem z nami. Nasze życie zmieniło się, ale zmiany te odczytujemy dodatnio. Dni, które dotąd przeżywaliśmy tylko we dwoje obecnie nabrały nowego blasku, żywego tępa, stały się ciekawsze. Z optymizmem patrzymy w przyszłość.”39

A oto jeszcze jeden przykład radości, jaką rodzicom adopcyjnym niesie dziecko: „Mamy malutkiego adoptowanego synka. Każdego dnia dostaję od niego tak wiele miłości. Teraz wiem, że to ja i mój mąż mamy szczęście, że go mamy, a nie odwrotnie, jak często od kogoś słyszę.”40

Przedstawione wypowiedzi dotyczą rodziców dzieci małych. Podobne spełnienie i radość z posiadania dziecka otrzymują także rodziny, gdzie dzieci są już nieco starsze i gdzie pojawiają się najróżniejsze kłopoty wychowawcze:41„Jest tak strasznie trudny – żaliła się pewna matka – ile on mi już przysporzył bólu i wstydu. Wszyscy sąsiedzi skarżyli się na niego, przejść przez podwórko nie mogłam spokojnie. Ale wydaje mi się, że tak bym go nie kochała gdyby nie te wszystkie moje trudy. Czasem to tak jakoś czuję, jakbym go nie raz, a dwa razy urodziła – za siebie i za jego rodzoną matkę. Nieraz wieczorem, kiedy już uśnie, siedzę sobie i patrzę na niego; patrzę i tak się cieszę z tego, że on po prostu jest.”42Od niejednej adopcyjnej matki można usłyszeć, jak to jej „serce bije, ile razy trzeba iść na wywiadówkę do szkoły i znów słuchać skarg na niego” lub „już sama nie wiem, co ja mam z nią robić, żeby była grzeczniejsza”, a wszystko to jest mówione z przejęciem, może czasem i bólem, za którym wyczuć można równocześnie rodzicielskie szczęście, że ten „urwis” i ta „nieposkromiona dziewczyna” są i dostarczają rodzicom codziennych emocji.43

Tak więc cieszenie się dzieckiem – to przede wszystkim radość z samego faktu rodzicielstwa.44Rodzice pragną, aby ich dziecko było dobre, mądre, zdolne, zdrowe, ale jedynie ze względu na samo dziecko, a nie ze względu na siebie. Nie pragną tego po to, aby móc się nim chlubić i aby widzieć w nim udany szczęśliwy dalszy ciąg samego siebie. Jeśli okazało by się, że dziecko nie jest ani wzorowym uczniem, ani ulubieńcem znajomych i sąsiadów, jeśliby ustawicznie trzeba było z nim „chodzić po lekarzach”, a nawet gdyby to było tzw. dziecko trudne, to znikłaby może tylko powierzchowna satysfakcja („jakie mam udane dziecko”), ale rzeczywista radość z rodzicielstwa nie doznałaby uszczerbku.45

Przykładem takich postaw rodzicielskich są rodziny adopcyjne, które nie zamieniłyby swego dziecka na żadne inne, choć jest ono chore fizycznie lub psychicznie, kalekie, upośledzone umysłowo. Nie ma ich może wiele, ale fakt, że w ogóle istnieją, jest wymownym znakiem, że powodzenie adopcji to coś znacznie wyższego i bardziej autentycznie ludzkiego niż ten rodzaj rodzicielskiego sukcesu, który mogą zapewnić rodzicom wspaniałe oceny szkolne ich dziecka lub też podziw otoczenia sąsiedzkiego.46

Powodzenie w adopcji oznacza więc stworzenie takiej więzi emocjonalnej, żeby jej siła, głębia i szczerość dorównywała tej, która istnieje w dobrej rodzinie naturalnej. To po prostu miłość wzajemna rodziców i dzieci, będąca sama przez się źródłem ich rodzinnego szczęścia, to zniknięcie wszelkich odcieni obcości między rodzicami i dzieckiem.47

Powodzenie w adopcji jest możliwe za sprawą tych wszystkich rodziców, którzy wiedzą, iż wychowanie dziecka (zarówno biologicznego jak i adoptowanego) to nie tylko miłość, ale również cierpienie, gdzie ból przeplata się z radością. Tylko świadomość, że dziecko przyniesie prócz radości różne nieznane im dotąd problemy, jest warunkiem rozsądnego i pomyślnego rozwiązywania ich – co stanowi podstawę udanej adopcji.48

„Czasami zastanawia się, dlaczego się zdecydowali? Czego oczekiwała? Czy spełniły się ich marzenia? Zawsze wiedziała, że istnieje ta druga strona szczęścia, że dzieci to nie tylko pasmo radości, ale ciąg problemów, że kiedy się realizuje swoje marzenia, staje się oko w oko z problemami, o których wcześniej się nie myślało. – Marzyliśmy o domu. Teraz mamy dzieci. Odrabiamy lekcje, pierzemy skarpetki, kłócimy się. Czasem płaczemy, czasem jesteśmy szczęśliwi.”49

z: http://adopcja-sez.w.interia.pl/

 

2 comments on “adopcja – niepowodzenia / powodzenia

  1. Very quickly this web page will be famous among all blogging users, due to it’s good articles

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 29 Sierpień 2011 by in Uncategorized and tagged , , , , , .
Follow O edukacji subiektywnie on WordPress.com
Pisanie artykułów i teksty SEO na zamówienie
FreeWebstore

POLECAM KSIĄŻKI

Z CIENIA. POWIEŚĆ O ŻOŁNIERZACH WYKLĘTYCH

BEZ RĄK, BEZ NÓG, BEZ OGRANICZEŃ!

%d bloggers like this: